Aktywnie z LEMON EXPLORE. Ubranka dla dużych i małych.

Zima to idealny czas na wspólną zabawę na świeżym powietrzu. Maluchy uwielbiają przeróżne harce na śniegu i zabawy. Dla dziecka to fantastyczny czas, a dla nas – rodziców, okazja na mały jogging i przygotowanie się do lata. Kto pamięta leżenie plackiem na śniegu i wpatrywanie się w nasze „dzieła” w postaci śniegowego aniołka? Co prawda, u nas białego puchu, jak na lekarstwo a odczuwalność zimna potęgowana jet silnym wiatrem z minusową temperaturą 🙂 U kogo sypie śnieg i jest również baaardzo zimno i pogoda daje się we znaki?

W sobotę wybrałyśmy się z Tosią na spacer. Mimo, iż się trochę buntowała, bo wszystkie Urbanki to niezłe zmarzlaki, udało się ją namówić! A to wszystko za sprawą LEMON EXPLORE. niedawno natrafiłam na tą firmę, kiedy szukałam fajnych kombinezonów na narty dla Tosi i Oliwiera. Oliś się nie załapał, ale Tosia owszem. Urzekł nas komplet w liski, który nie dość, że jest piękny, to i bardzo cieplutki! Do tego wybrałyśmy z Tosią szarą czapeczkę i jednopalczaste rękawiczki. Komplet ten idealnie nadaje się dla aktywnych dzieci! Aby mieć pewność, że dziecku jest ciepło i jest ono prawidłowo zabezpieczone w trakcie gier i zabaw, należy dobrze zadbać o ich ubiór. Dobry ubiór. Komplety outdoorowe od LEMON EXPLORE są zaprojektowane tak aby dziecko, które jest prawidłowo ubrane (warstwowo), czuło się w nich komfortowo nawet przy temperaturze -30 stopni!!!! Zabawy było co nie miara, sami zobaczcie… ☺

lemon explore

lemon explore

lemon explore

lemon explore

lemon explore

lemon explore

Jak widać, mróz nam nie straszny i w niczym nie przeszkadzał w dziecięcych figlach. Ale to nie wszystko. Lemon Explore to nie tylko kombinezony i czapki. Tworzą również kolekcję ubrań dla aktywnych dzieci, z najwyższej jakości materiałów. Ubranka w dotyku są bardzo miłe, szyte z największą starannością o każdy detal, i co najważniejsze, nie ze sztucznego tworzywa. Jak mówi Tonia, podczas zabawy czuła się wspaniale, a ubrania nie ograniczały jej swobody.

lemon explore

lemon explore

Nasze ubranka:

  1. komplet outdoorowy
  2. czapka
  3. rękawiczki
  4. bluza z kotkiem
  5. spodnie z kotkiem

Zapraszam Was do zapoznania się z asortymentem sklepu LEMON EXPLORE. Teraz mają wielką promocję! Ubrania i akcesoria nawet do -50%!!! Prawda, że wspaniale? My nosimy i polecamy. Nie możemy się doczekać wiosennej kolekcji!

Pięknego weekendu!

Dwa Urbanki,

Oli i ja.

Rodzice chrzestni. Kogo wybrać na chrzestnych?

Kiedy zostałam rodzicem, decyzje, które podejmuję, muszę przemyśleć kilkadziesiąt razy, aby podjąć ją słusznie. W życiu bywa różnie, więc staram się być ostrożna i żadną pochopną decyzją nie chcę skrzywdzić swojego synka. Rodzice chrzestni, no właśnie… Jednym z najważniejszych wyborów, które musiałam podjąć był wybór rodziców chrzestnych. Chciałam, aby to były dla Oliwiera najważniejsze osoby w życiu, zaraz po mnie i moich bliskich. Wiem, że niektórzy z Was mają z tym ogromny problem, pojawiają się problemy typu; brak odpowiedniej osoby, brak ślubu, brak sakramentu bierzmowania i wiele, wiele innych…Tak więc. Kogo wybrać na chrzestnych?

chrzest
kogo wybrać na rodziców chrzestnych?

Kto może zostać chrzestnym?

Osoba, która ukończyła 16 lat, jest katolikiem i ma bierzmowanie. Kościół zaleca, aby rodzice chrzestni mieszkali niedaleko, ponieważ ich obowiązkiem jest pomóc młodym rodzicom. Zgadzacie się?

Wiem, że całkiem spora liczba osób, nie zgadza się na chrzestnych. Teraz ich funkcja jest bardziej społeczna, niż religijna. Wiąże się to z kosztami, upominkami i świetnymi gadżetami, a przecież to nie na tym polega.

Moją pierwszą myślą, którą się kierowałam przy wyborze, to ktoś bardzo mi bliski, odpowiedzialny i wyjątkowy. Ktoś, kto jest ważny i sprosta tak ogromnej roli. Nie ukrywajmy – bycie chrzestnym to nie tylko chrzest, obiadek i koniec. To WIELKA ODPOWIEDZIALNOŚĆ i uważam, że wyróżnienie.

Zapewne większość z Was się zdziwi, ale w mojej rodzinie panuje tradycja, która ciągnie się już trzecie pokolenie. Kiedy odpowiadam komuś, kto się mnie pyta, bardzo się dziwi i nie dowierza. Chrzestnymi mojego synka są…. Moi rodzice, czyli dziadkowie Oliwiera. Moimi są moi dziadkowie, zaś mojej mamy – moi pradziadkowie. Jestem z tego dumna, wiem że podjęłam słuszną decyzję, i co lepsze – znów podtrzymałam rodzinną tradycję!

Rodzice chrzestni są na całe życie. Nie można wybrać ich przypadkowo! Jeśli chodzi o mnie, nie polecam proponować tego parom, Jak wiadomo, nie każdy związek jest „na zawsze” i później relacje bywają różne. Chrzestnymi nie powinny być osoby z „łapanki” czy też z ogłoszenia, a uwierzcie. Pisząc ten post, spotkałam się i z takimi ogłoszeniami. Naprawdę w tych czasach jest aż tak źle z odpowiednim wyborem?

Moje propozycje, które, być może pomogą Wam przy odpowiedniej decyzji, przy wyborze rodziców chrzestnych:

  1. Dziadkowie, czyli tak jak w moim przypadku,
  2. Brat lub siostra,
  3. Członek rodziny,
  4. Ktoś bliski, kiedy wiesz, że nie zawiedzie.

A Wy, jak wybieraliście chrzestnych? Czym kierowaliście się przy wyborze?Mieliście z tym problem? Na co zwracaliście uwagę? Co było dla Was najważniejsze? Napiszcie!

Dwa Urbanki,

Oli i ja.

Pomysł na prezent.

Grudzień to miesiąc pełen zakupowego szaleństwa i przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia.  Rodzice prześcigają się w pomysłach na prezent, a dzieci- w pisaniu listów do Świętego Mikołaja 😉 Macie już pomysły na prezenty pod choinkę? Jeśli nie, to zobaczcie na moje propozycje dla najmłodszych.

prezent

1. Szczeniaczek Uczniaczek 

Słynna zabawka z fisherprice’a. Szczerze mówiąc, według mnie jest genialna i jako jedyna zajmie Oliwiera na dłużej niż 30 sekund. Zabawka ta nie dość, że jest przyciągająca to i uczy maleństwo od małego. No i nie tylko maleństwo, moja Tośka też się nim bawi i uczy  nowych piosenek, części ciała bądź kolorów.

2. Interaktywny stoliczek 

Kolejny nasz ulubieniec. Oli chętnie przy nim stoi i z zaciekawieniem dotyka wszystkiego co na nim jest. No i ćwiczy nóżki, już niebawem pójdzie na nogi po całości i zacznie się prawdziwy hardcore 😊

3. Krzesło do karmienia.

My akurat mamy model firmy BABYDAN od SCANDINAVIAN BABY w kolorze białym. Jeśli Twoje dzieciątko zaczyna jeść samodzielnie bądź samo siedzi, nie zwlekaj z zakupem na ostatnią chwilę. Ja żałuję, że nie kupiłam go wcześniej. Dzięki temu mam chwilę spokoju, bo o dziwo grzecznie w nim siedzi 🙂 No I co najważniejsze – krzesło rośnie wraz z dzieckiem, więc pieniądze Nie zostały wyrzucone w błoto 😊 Więcej o krzesełku napiszę Wam niebawem, bo naprawdę jest co zachwalać!

4. Ubrania

Dość oklepany prezent, Ale równie potrzebny jak inne. Jest teraz wiele wzorów i sklepów, gdzie prezent w postaci ubranka też jest świetną propozycją. Ja mam słabość do handmade, uwielbiam dbałość o każdy szczegół i rękodzieła!

5. Miś szumiś. 

U nas akurat się nie sprawdził, jednak znam mamy, które bez „usypiacza” nigdzie się nie ruszają i strasznie sobie chwalą ten mały gadżet 🙂

6. Książki

Czytanie dziecku książek jest naprawdę bardzo istotne. Nie dość, że pobudza i rozwija wyobraźnię, to wpływa też na szybszą naukę czytania. Jak dla mnie prezent idealny!

7. Świąteczne gryzaki

Dla ząbkującego malucha nie ma nic lepszego niż gryzaki. Wiem po sobie, mamy ich całkiem sporo i przynoszą małemu ulgę!

8. Sorter na zabawki

Mając malucha każdy wie, że zabawki porozrzucane są wszędzie. Dobrze by było, aby i one znalazły swoje miejsce. Dzięki temu w naszym domu zapanuje ład i porządek

9. Suchy basen z piłeczkami

Suchy basen można kupić, bądź jeśli ktoś posiada zdolności manualne może zrobić go sam, kupując tylko kolorowe kuleczki.

10. Drewniane klocki

Kupując klocki, musimy mieć świadomość, że będą one układane i rozrzucane jednocześnie. Ot tak, taka zabawa malucha 🙂

13. Zestaw spineczek i gumeczek

Jak dla mnie, nie powinno tego zabraknąć w garderobie małej damy. A jak to kobietki, im więcej spineczek – tym lepiej 🙂

14. Drewniana huśtawka

Nie ukrywam, że to takie moje osobiste marzenie i grudzień ma mi pomóc w realizacji. No a taki prezent pod choinkę na pewno dziecko ucieszy 🙂

15. Rowerek biegowy 

jeżeli malec już chodzi idealnie sprawdzi się rowerek. Na biegówce spokojnie można doskonalić jadę w domu, wiosną wyjdzie już na dwór doświadczony rowerzysta.

Wybór prezentów dla  dziecka jest ogromny. To od nas zależy, czym i jak będzie bawił się maluch. Zabawki interaktywne naprawdę są godne uwagi, jednak co za dużo to nie zdrowo .  Nie od dziś wiadomo, że zabawki grająco-śpiewające nie pomagają w rozwijaniu kreatywności i praktycznie nie wspomagają rozwoju motoryki. Dziecko tylko wciska guziczki i czeka na reakcję zabawki. Kupując takie zabawki zwracajmy uwagę aby dziecko nie bawiło się nimi cały dzień, a tym bardziej przed snem.

Wybierając prezent dla dziecka, czy tego najmniejszego czy większego pamiętajmy aby nie kupować zwierząt – zwierzęta to nie  pomysł na świąteczny prezent! Zwierzę to nie zabawka!

Urządzenie, które musi mieć każda mama! -elektroniczna niania!

Samotne macierzyństwo nie jest proste. Mimo, iż pomagają mi rodzice, więc nie jestem do końca sama, to i tak bywa to trudne i męczące. Od rana do południa jesteśmy bez wsparcia. Nie mam czasu przy Olim na nudę. Mój synek jest bardzo absorbującym dzieckiem, więc sprzątanie czy wypicie kawy nie wchodzi w grę. Postanowiłam, że spróbuję wspomóc się elektroniczną nianią.

elektroniczna niania

 

Mój wybór padł na Nianię firmy VTECH  model BM3200.  Elektroniczna niania składa się z kamerki i monitoringu. Kamerka jest bezprzewodowa, więc mogę mieć ją w każdym zakątku domu i bacznie obserwować co się dzieje z moim synkiem. Jedyne co trzeba zrobić to zainwestować w cztery baterie AA 😊

Elektroniczna Niania VTECH to mega wynalazek dla rodzica, a w szczególności tak jak ja – samotnego rodzica. Odkąd mam taką nianię jestem dużo spokojniejsza, bo widzę co w danej chwili dzieje się z moim Olusiem. Pamiętam, jak nie raz zbierałam się w pośpiechu z góry na dół przerywając swoje obowiązki, bo myślałam,że mój synek wstał, a wcale tak nie było. Heh. Po prostu mam bardzo wyostrzony instynkt rodzicielski 😁😂

Początkowo myślałam, że to zbędny gadżet. Przecież mam rodziców do pomocy to na co mi elektroniczna niania? Bez sensu! Jednak zmieniłam zdanie, kiedy rodzice szli do pracy a ja zostawałam z Oliwierem sama w domu. Było mi strasznie ciężko, nie umiałam pogodzić wielu czynności naraz tj. opieka nad dzieckiem i np. sprzątanie domu. Kiedy Oli szedł spać, ja zabierałam się za porządki i wiecie co? Nie umiałam się skupić, ciągle biegałam i patrzyłam czy moje dziecko śpi, czy oddycha, bądź nie spadło z łóżka.

elektroniczna niania

 

Baczne oko kamery i wrażliwy mikrofon wychwycą nawet najmniejszy szmer westchnienia i wszystko to, co dzieje się w okolicy naszego szczęścia. Uważam, że jest to sprzęt pomocny w funkcjonowaniu każdej mamy.  Dzięki Niani możemy zaplanować wiele czynności, nie martwiąc się o bezpieczeństwo dziecka. Spokojnie możemy wykonywać obowiązki domowe, bądź po prostu odpocząć z kubkiem gorącej kawy lub herbaty.

Dlaczego wybrałam akurat ten model? Już Wam piszę! Elektroniczna Niania posiada wiele zalet, mianowicie: 

  1. Dwukierunkowa komunikacja – dzięki funkcji interkomu w razie potrzeby dziecko może usłyszeć Twój głos.
  2. Duży, kolorowy wyświetlacz
  3. Tryb nocny
  4. Czujnik temperatury
  5. Polifoniczne kołysanki – (jest ich pięć).

Tak naprawdę ten sprzęt ratuje mnie w wielu sytuacjach. Śmieje się, że niania to taka druga BIG MOTHER, tylko w wersji elektronicznej. Uważam, że bezpieczeństwo nie ma ceny. Warto czasem zainwestować w taki gadżet. Przede wszystkim dlatego, by choć na chwilę móc się odstresować i spokojnie wykonać codzienne obowiązki w ciszy, nie martwiąc się czy naszym pociechom nie dzieje się nic złego.

elektroniczna niania

 

Jeśli chcecie zainwestować w takie cudo, ale się zastanawiacie, to mówię Wam. Elektroniczna niania to świetny wynalazek! No a ja, też mam dla was świetny rabacik na produkty V-TECH. Na hasło „OLA15” macie 15% zniżki. Korzystajcie i cieszcie się z nowej pomocniczki! 😊

Mam nadzieję, że przez mój wpis wasze wątpliwości będą rozwiane i tak jak ja – wybierzecie model BM3200!

 

Dwa Urbanki,

Oli i ja.

 

Jeszcze moment, jeszcze momencik! Zaraz obchodzisz PIERWSZE URODZINY!

Pierwsze urodziny mojego dziecka! To już niebawem, jeszcze momencik, jeszcze kilkanaście dni i mój najsłodszy synek kończy rok! Czas tak nieubłaganie leci, nie wiem kiedy ten czas tak upłynął! Pamiętam jak trzymałam takiego trzykilogramowego Olusia, a tu mój mały chłopczyk będzie obchodził swoje pierwsze święto! Mój malutki Okruszek będzie zdmuchiwał swoją pierwszą świeczkę!  Co za radość, co za emocje! Mama musi zaplanować i dopiąć wszystko na ostatni guzik, aby Oli był dumny i miał co kiedyś wspominać.

Zaplanowałam, iż naszym urodzinowym motywem będzie postać z bajki. To co Olinek lubi, czyli?? – MYSZKA MICKEY! Tak, będzie pięknie! (mam nadzieję 😊). Długo szukałam odpowiedniego motywu, dlatego radzę, aby zacząć planować wszystko odrobinę wcześniej, a nie tak jak ja -na ostatnią chwilę. Tak jestem zakręcona. Gdyby mama mi nie przypomniała o zaproszeniach dla gości, zapomniałabym! Ah, co ja bym bez niej zrobiła. 😊 byłaby klapa. Żaden zaproszony gość nie wiedziałby o najważniejszym święcie małego jubilata. Jak jesteśmy w temacie zaproszeń, zacznijmy od nich.

1. Zaproszenia z Myszką Mickey.

Nie popełniajcie mojego błędu i przygotujcie sobie je wcześniej. Mnie uratowała Pani Kasia z firmy FABRYKA MAŁEGO DIZAJNU. Pani Kasiu, dziękuję za szybką realizację zamówienia i piękne zaproszenia dla naszych gości!
Jak widzicie, są przepiękne i pasujące do naszej tematyki urodzinowej! Oliwier jest zachwycony, a to najważniejsze 😊 proponuję, aby rozdawać zaproszenia dla gości CO NAJMNIEJ miesiąc wcześniej, a nie tak jak zakręcona Ola – dwa i pół tygodnia przed urodzinami 😃😃

urodziny

2. Dekoracje.

Na rynku dostępny jest mnóstwo produktów powiązanych z pierwszymi urodzinami dziecka, co sprawia, że niemal każdy swój pomysł na kolorystykę i motyw przewodni zrealizujemy bez większych problemów. Nieodłącznym elementem każdej imprezy dla małych dzieci są balony – one zawsze będą najważniejsze więc nie może ich zabraknąć. My mamy ich mnóstwo. Kupiłam różnej wielkości i z różnymi napisami. Starałam się, aby większość z nich nawiązywała do tematyki imprezy miały napis w stylu „mam już roczek. U nas przeważa kolor niebieski. Mamy dużo balonów, rozet, pomponów. Kubeczki i talerzyki są z ulubieńcem Olsonka – mychą. Zwykle nie mam talentu do ozdób ani jakiejkolwiek inwencji twórczej. Liczę na olśnienie i pomoc 😁😂
Wszystkie nasze dekoracje są ze sklepu PARTY BOX. Jeśli chcecie, aby było pięknie, zajrzyjcie do nich koniecznie! Dzięki nim Wasza impreza będzie niezastąpiona!

3. Strój małego Jubilata.

No! To najważniejsze! Mój Oli musi być w tym dniu elegancki i mega szykowny. I to właśnie z ubiorem miałam największy problem. Wygoda mojego dziecka jest dla mnie najważniejsza. Zadawałam sobie pytanie. Ola, żadne jeansy ani marynarka nie wchodzą w grę. Oliwierowi będzie niewygodnie w tym chodzić przez cały dzień! Bo to nie jest kwestia kilku minut, czy godziny. To przecież kilkugodzinna impreza! Dbając o wygodę postawiłam na body polo, materiałowe spodnie w kolorze beżowym, szelki i coś, co mnie urzeka najbardziej jak mały chłopczyk ma to na sobie! – MUSZKĘ! No i eleganckie, skórzane buciki. Ah, nie mogę się już doczekać, aż ubiorę w ten komplet mojego przystojniaka. Spójrzcie sami!

urodziny

Nasz komplet jest ze sklepu POPAOPA. Jak zwykle się nie zawiodłam. Produkt polski, 100% bawełny i dbałość o każdy, najmniejszy szczegół. Uwielbiam Was! Dzięki Wam mój synek nie dość, że będzie elegancki, to jeszcze będzie się czuł swobodnie! Czego chcieć więcej! 😊 jeśli podoba Wam się ten komplet i moja propozycja dla chłopca mam dla Was rabat. Na hasło „DWAURBANKI5” macie rabat na cały asortyment POPAOPA. A co lepsze? Promocje łączą się!

 

PS teraz nasz komplecik jest w promocyjnej cenie, kto pierwszy, ten lepszy! 😊

4. Tort

Jeśli jest tu jakaś mama, która lubi piec zapewne upiecze sama. Ja zdolności kulinarnych nie mam, czasu też nie, więc poszłam na łatwiznę. Ale za to znalazłam przepiękny bajkowy tort od firmy TWÓJ TORT! To dwupiętrowy torcik w dwóch smakach. Ja wybrałam wersję słodką i kwaśną, aby trafić w gust i smak każdego z gości. Pierwszy smak to wanilia z malinami, a drugi, czyli faworyt mojej mamy – czekoladowy z nugatem. Po rozmowach z moją koleżanką skusiłam się na ich wyrób. Mam nadzieję, że kurier dostarczy mi nasze ciacho całe i „zdrowe” bez żadnych niechcianych niespodzianek 😊

urodziny

5. Miejsce organizacji naszych urodzin.

Początkowo chciałam zrobić urodziny Olusia w domu, jednak awaria zmywarki od razu zmieniła mój tok myślenia. Stos naczyń w zlewie i bałagan w domu po imprezie to nie moja bajka. Robimy w restauracji. Myślę, że nad lokalem dla dzieci trzeba poczekać, aż dziecko podrośnie i będzie mieć frajdę z takiego miejsca. Jeśli macie urodziny latem i mieszkacie w domu jednorodzinnym, polecam zrobić urodziny w ogrodzie!

 

A jak wyglądały Wasze przygotowania do tego ważnego dnia?

Dwa Urbanki,

Oli i ja.

Ulubieńcy miesiąca -naturalne kosmetyki HelloBody

Pielęgnacja jesienią i zimą jest szczególnie ważna dla naszej skóry. To właśnie jesienią sięgam po nowości kosmetyczne  i dbam o to, aby moja cera była dobrze nawilżona i gładka.  Nasza skóra pełni wiele funkcji. Jedną z nich jest Ochrona przed wieloma czynnikami biologicznymi, jak grzyby czy wirusy. Nie ma chyba kobiety, która nie marzyłaby o świetnej kondycji skóry, braku oznak starości i zmęczenia. Piękna i promienna cera sprawia, że wyglądamy świetnie i zdrowo. Najważniejszym krokiem to prawidłowe i dokładne oczyszczanie. A pamiętajcie, nasza twarz to nasza wizytówka! Jeśli chcecie wiedzieć, jakie produkty zagościły w mojej łazience na dłużej – zapraszam do czytania recenzji na temat produktów HelloBody!

hellobody

Od niedawna używam kosmetyków HELLOBODY i dziś chciałabym się podzielić z Wami moją opinią na temat ich produktów. Co mnie do nich skłoniło? Przede wszystkim to, że są 100% naturalne i nigdy nie były testowane na zwierzętach. Produkty HelloBody zostały zaprojektowane specjalnie dla młodej skóry, która potrzebuje dużo nawilżenia (Czyli dla mnie i dla Wielu z was). No i ich zapach. Ich numerem 1 jest kokos.  Jego olej jest naprawdę wszechstronny i posiada wiele zastosowań, a jego zapach staje się wisienką na torcie!

Ja testuję trzy produkty do twarzy.

  1. COCO SOFT DETOX LOTION
  2. COCO PURE FACE SCRUB
  3. COCO FRESH DETOX FACE FOAM

hellobody

Zacznę od Pierwszego, czyli pianki COCO SOFT DETOX LOTION. Jest rewelacyjna, a jej obłędny zapach skłania  mnie do zasięgania do tego produktu codziennie. Pianka ma za zadanie oczyścić naszą twarz z zanieczyszczeń, resztek makijażu, a także ją odświeżyć. Pianka jest mega lekka i bardzo delikatna, co jest ogromnym plusem przy jej rozprowadzaniu, a następnie spłukiwaniu. Nie ukrywam, że jest nie tylko moim ulubieńcem, jak również mojej siostry, która ją podkrada na każdym kroku 😉 Pianka zawiera oczyszczającą glinkę Moor oraz odżywczy ekstrakt z kokosa i kosztuje 99,99 zł – z moją zniżką oczywiście 20% taniej – DWAURBANKIBLOG     KUP TU

hellobody

Kolejny MUST HAVE to peeling do twarzy COCO PURE FACE SCRUB o zapachu kawy. Każda osoba lubiąca kawę musi go mieć! Ja od kawy jestem uzależniona, więc przez to trafił w moje gusta. No i rewelacyjne działanie – Peeling dzięki swoim drobinkom głęboko oczyszcza cerę, odblokowuje pory i co najważniejsze nie sprawia, że nasza cera się świeci, wręcz przeciwnie. Wygładza ją i nadaje rewelacyjnej miękkości.  Peeling działa na znacznie dłużej, a przy jego regularnym stosowaniu nasza twarz będzie gładka jak pupa niemowlaka 😉  Aplikację produktu wystarczy powtarzać 1-2 razy w tygodniu. Podoba mi się fakt, że po takim peelingu, kiedy naniesiemy makijaż buzia nadal jest promienna. Zdecydowanie ten peeling to mój kosmetyczny faworyt. Produkt możecie zakupić TUTAJ  w cenie 119,99 zł – 20 % zniżki na hasło „DWAURBANKIBLOG”

hellobody

No i ostatni, COCO FRESH DETOX FACE FOAM.  Pianka zawiera oczyszczającą glinkę Moor oraz odżywczy ekstrakt z kokosa. Przeznaczona jest do codziennej pielęgnacji; usuwa pozostałości makijażu oraz zanieczyszczeń, a przy tym zapobiega powstawaniu wyprysków i poprawia wygląd cery. Kosmetyk nadaje się do codziennego stosowania zarówno rano, jak i wieczorem. Ja używam go tylko wieczorem, bo rano po prostu nie mam czas. Wolę pospać kilka minut dłużej 😉 Twoja skóra jeszcze nigdy nie wyglądała tak pięknie. Pianka kosztuje 99,99 zł. Możej ją kupić TUTAJ – 20 % zniżki na hasło „DWAURBANKIBLOG”

Składy naturalnych produktów HelloBody

Coco Clear Mud Detox Mask: Aqua, Heilmoor Clay, Sodium Chloride, Polysorbate 20, Propylene Glycol, Persea Gratissima Oil, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, 1,2-Hexanediol, Panthenol, Ethylhexylglycerin, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Ubiquinone, Parfum*, Sodium Polyacrylate, Ethylhexyl Stearate, Trideceth-6. *natural

Coco Pure Detox Coffee Scrub: Aqua, Glycerin, Kaolin, Coffea Robusta Seed Powder, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Juglans Regia Shell Powder, Persea Gratissima Oil, Polyglyceryl-3 Dicitrate/Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Oil, Hydrogenated Castor Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Parfum, Tocopheryl Acetate, Levulinic Acid, Lactic Acid, Sodium Levulinate, Moor (Peat) Extract, Sodium Carbonate, Cocoyl Proline, Glycine Soja Oil, Coco Glucoside, Panthenol, Tocopherol

Coco Fresh Detox Face Cleansing Foam: Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Coco-Glucoside, Glycerin, Lauryl Glucoside, Parfum, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lauryl Glucose, Carboxylate, Lactic Acid, Moor (Peat) Extract, Hydroxypropyl Oxidized Starch, PG-Trimonium Chloride, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Levulinic Acid, Panthenol, Allantoin, Sodium Levulinate, Isopropyl Alcohol, Sodium Lactate, Sodium Chloride, Urea, Sodium Carbonate, Cocoyl Proline, P-Anisic Acid

A wy, jakich kosmetyków używacie? Jeśli nie mieliście okazji wypróbować Hellobody to na hasło „DWAURBANKIBLOG” macie 20% zniżki na cały asortyment! Dajcie znać, który z powyższych produktów przypadł wam do gustu najbardziej! Ja polecam z czystym sumieniem!

hellobody

 

 

 

 

 

hellobody

Dwa Urbanki,

Oli i ja.

 

Recenzja torby MAGSY BAGS

Zapewne każda mama wie, że wybranie się z dzieckiem gdziekolwiek jest wielkim wyzwaniem. Trzeba pamiętać o wszystkim co potrzebne (czasem jest tego aż za dużo :)) Teraz pytanie. Jak to wszystko zapakować? Potrzebna duża i pojemna torba!

Z racji tego, iż nasza stara torba do wózka z Roana uległa zniszczeniu, szukałam dla Nas nowej i funkcjonalnej torby na spacery i podróże. Przy wyborze ważne było, aby była poręczna, pakowna i stylowa. No i co najważniejsze – pasowała do naszej nowej spacerówki firmy BRITAX. Kiedy Oli spał (czyli zazwyczaj wieczorami miałam chwilę dla siebie) zabierałam się za szukanie nowej torby. I znalazłam! To MAGSY BAGS.

Torby Magsy, dzięki swojej pojemności zdoła pomieścić wszystkie rzeczy potrzebne dla dziecka. Posiadają wiele kieszonek (AŻ DWANAŚCIE!!!), więc nie mam problemu ze znalezieniem potrzebnego produktu dla Oliwiera, podczas gdy jesteśmy poza domem. Dostępna jest w czterech różnych kolorystykach. Ja jestem szczęśliwą posiadaczką Magsy Bags  w kolorze popielatym, która idealnie współgra z naszą bryką 🙂 Jest to torba unisexowa,  ma tak dobrane kolory, więc pozwalają nosić torbę również tatusiom. Cechuje ją minimalizm w wyglądzie produktów – w ten sposób jest ona jeszcze bardziej funkcjonalna i modna.

Uwielbiam tę torbę ze względu na to, iż mogę ją nosić na różne sposoby:

  1. Na plecach
  2. Na ramieniu
  3. Trzymana w ręku

Muszę wspomnieć, że torba ma w sobie przewijak oraz przypięcie do wózka. Wykonana jest z solidnego i wodoodpornego materiału, więc możemy być spokojne o jej wytrzymałość i wygląd, gdyż wszelkie zabrudzenia można łatwo zmyć. Torby Magsy to produkty dedykowane głównie rodzicom. Ale, ze względu na ich funkcjonalność, przydadzą się właściwie każdemu, kto praktykuje aktywność fizyczną i docenia praktyczne rozwiązania.

 

Cena torby to 239 zł. Uważam, że jest adekwatna do jej walorów i przystosowania.   Można ją kupić TUTAJ

Polecam ją każdej  zabieganej mamie, która ceni sobię wygodę i poczucie bezpieczeństwa!

 

Dwa Urbanki,

Oli i ja.

Jesienny spacer.

Spacer z dzieckiem to BARDZO ważny punkt w rozkładzie dnia.  Specjaliści zalecają, aby małe dzieci spędzały na świeżym powietrzu jak najwięcej czasu.  (wyjątkiem są dni, kiedy jest mróz, silny wiatr, deszcz lub upał). No i nie oszukujmy się, nawet dla dorosłego przewietrzenie  głowy działa relaksująco i pozwala się dotlenić.

Odkąd zostałam matką, nigdzie nie miałam ochoty wychodzić. Podczas mojego wyjścia zawsze musiałam spotkać pewne osoby, które działają na mnie dołująco i zniechęcająco. Kiedy wracałam do domu, nie miałam ochoty na nic, bo wiedziałam, że znów będę na językach, dlatego też nie pamiętam, kiedy ostatni raz zabrałam siostry i zostawiłam rodziców samych, aby mogli odpocząć. U nas Urbanków w domu wieczny hałas. Nasze wybuchowe temperamenty nie pozwalają na ciszę i spokój. No i te charakterki pełne pomysłów- to nic dobrego.

Kiedy pogoda była piękna, wiosna zamiast jesieni, zabrałam dziewczyny na spacer do parku. I wiecie co? Czułam się fantastycznie! Pierwszy raz od roku poczułam się tak, jak kiedyś. Ich uśmiechy, śmiechy i zabawa poprawiły mi humor. Dzieci się dotleniły, ja w końcu przestałam się przejmować opinią innych, i co najważniejsze – moi rodzice mieli czas dla siebie na odpoczynek i wypicie w ciszy herbatę.

Jak to ja, zabrałam ze sobą aparat. Musiałam! To silniejsze ode mnie, kocham robić zdjęcia! Może do perfekcji mi daleko i zdjęcia nie są wspaniałe, ale do albumu rodzinnego to wspaniała pamiątka. Przedstawiam Wam Urbanków, tym razem nie Dwóch, lecz Aż trzech! Miało być 4, jednak Jula nie chciała pozować 🙂

 

 

Moja narzutka, którą widzicie na zdjęciu kupiłam w IVON. Dokładny link TU

Kurtka Oliwiera i Tosi – LIDL

Spodnie Oliwiera – 5 10 15

Buciki Oliwiera – KIDISTYL

Czapki – SMYK

Skarpetki Oliwiera- HAPPY SOCKS

Życzymy miłego Dnia! Całujemy!

Dwa Urbanki,

Oli i ja.

Samotna matka – wstyd czy bohaterstwo?

Dostaję od Was codziennie po kilka wiadomości z zapytaniem; Jak sobie radzę, skąd biorę siły i czy jestem szczęśliwa, będąc samotną matką w tak młodym wieku. Postaram się Wam odpowiedzieć na wszystkie pytania w tym poście.

Mając 20 lat i ogromny bagaż doświadczeń uodporniłam się na wiele spraw i do wszystkiego podchodzę sceptycznie. Życie samotnej, młodej mamy nie jest usłane różami, ale też nie jest złe. Uwierzcie mi na słowo. Pytałyście, czy jestem sama z wyboru, czy też z przymusu. Sama nie wiem. Nie umiem dobrze odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony, nie wiedziałam, że moje życie się tak potoczy i spotka mnie taki zawód miłosny. Inaczej to sobie wszystko wyobrażałam. Jednak nie zawsze wszystko jest po naszej myśli.

O swoim samotnym macierzyństwie dowiedziałam się miesiąc przed porodem. Do 8 miesiąca byłam szczęśliwą narzeczoną oczekującą synka. Tak, to straszne, wiem. Miałam mało czasu,  aby się pogodzić. Zostałam postawiona pod faktem dokonanym. Żyłam w związku na odległość, więc do tęsknoty i spotykania się raz w miesiącu byłam przyzwyczajona. W myślach sobie tłumaczyłam, że ta rozłąka po prostu jest dłuższa, Ale nie na zawsze. Było mi z tym lepiej.

Nie wiem jak jest u Was, ale ja nie mogę powiedzieć, że zostałam sama. Opoką i największym wsparciem są dla mnie rodzice i bliscy. Nie jestem samotna, mam też synka, który kocha mnie nad życie. A więc – jestem TYLKO albo aż bez partnera. Nie czuję się gorsza. Mam trudny charakter i życie ze mną jest naprawdę bardzo ciężkie i uciążliwe. Zawsze muszę postawić na swoim i walczę o to jak lwica. Podobno byczyce tak mają.

Najważniejsze w tej całej sytuacji to dobre nastawienie. Tak wiem, Jak można myśleć pozytywnie w takim momencie, kiedy jest strach przed porodem lub też przed wychowaniem brzdąca i byciu rodzicem w pojedynkę. Mamusia musi być dla dziecka i ojcem i matką, to ciężkie, ale do zrobienia. Lepiej, Jak dziecko ma jednego rodzica niż OJCA, bo na miano taty taki człowiek sobie nie zasłużył. Pomyślcie sobie w tym momencie, czy chciałybyście trwać w toksycznym związku? Kłótnie przy dziecku to nie jest dobre rozwiązanie. Nie wspomnę o sprzątaniu, obiadkach dla męża i zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych. Gdzie w tym wszystkim jest czas dla siebie, radość z macierzyństwa i odpoczynek? Nie ma! Nie dogodzisz chłopu, kłótnia murowana! Ba! Jeszcze Ci zarzuci, że złą matką jesteś!

Według mnie, samotne matki to cholernie twarde i silne babki. To one są autorytetem dla swoich dzieci, i to one są nauczycielem, przyjacielem, kucharką, sprzątaczką, nauczycielką, taksówką i żywicielem rodziny. Szacunek dla nas! Jesteśmy niezniszalne!

Kochane, Nie załamujcie się, bądźcie z siebie dumne! Ta mała istotka ciągle na Ciebie patrzy, to z Ciebie bierze przykład i to Ty ją możesz uszczęśliwić! Nie słuchajcie innych, ludzie będą gadać. Gadali i nawet po śmierci będą gadać, bo taka ich natura. Ja akurat plotki lubię, dużo się z nich o sobie dowiem i wiem, że moje życie jest bardzo interesujące, skoro jestem na językach tylu ludzi.

Reasumując, nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno Wam zostać z tym wszystkim samym. Jeśli nie macie do kogo się zwrócić, pójdźcie do psychologa. Rozmowa daje cholernie dużo, czasem nawet zmienia tok myślenia. I pamiętajcie, to Wy dajecie z siebie MAX i to wy możecie być z siebie dumne! Zróbcie to dla Waszych dzieci! Strach jest tylko na początku, potem to szczęście i sama radość ☺ W końcu obok nas jest cząstka nas samych.

Czy na tych zdjęciach widać, abym była nieszczęśliwa? Odkąd zostałam mamą jestem spełniona i odnalazłam prawdziwe „ja”. Kocham to, kocham być mamą!

Dziękujemy firmie OHSHOP za prześliczne koszulki, Zapraszamy na ich stronę ❤

Dwa Urbanki,

Oli i ja.

Nasza pierwsza jesień.

Jesień, już złote liście niesie! Z drzew spadają różnokolorowe liście! Mimo iż, wieczory stają się coraz dłuższe, temperatura spada, to ja i tak uwielbiam tę porę roku! Wieczór z herbatą z imbirem, cytryną i miodem. Mniam. Do tego dobry film i leżenie pod kocem, Coś pięknego 😊

Rok temu, dokładnie w tym czasie, walczyłam o mojego maluszka w szpitalu. Miałam komplikacje związane z ciążą i Oluś chciał szybko wyjść na świat. O wiele za szybko… Pamiętam ten strach o moje dziecko, leżenie w szpitalu i ciągłe kroplówki. Ciągle martwiłam się, czy donoszę ciążę i Oli będzie zdrowy.A teraz? Cieszę się z macierzyństwa i  trzymam  mojego synka w ramionach, zdrowego i tryskającego energią.  W sumie się nie dziwię, każdy Urbanek to wulkan energii.

Do tej pory nie mogę uwierzyć,  jak ten czas szybko leci. Oliwier ma już 10 miesięcy. Mówi pierwsze słowa, stawia pierwsze kroki. Nie wspomnę już o dewastacji domu, czy niszczeniu wszystkiego co spotka na swojej drodze ☺ Od jakiegoś czasu, najlepszym przyjacielem Oliwiera są schody i szafki, a dla mnie – największe okropieństwo. Matka wściekła, synek szczęśliwy. No cóż, trzeba przetrwać. 😛

Z racji tego, iż to nasza pierwsza jesień, musiałam to uwiecznić na zdjęciach. Chyba bym nie przeżyła, gdybym nie miała chociaż kilku fotek z Olusiem. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu, tak jak nam.